Wejdź do filmu: Stanisław Bareja

W czasach, gdy polska komedia stoi nazwiskami takimi jak Szyc, Karolak i ta blondynka, która grała główną rolę w drugiej części Wkręconych, łatwo zapomnieć, że jeszcze jakiś czas temu nie mieliśmy się w tym gatunku czego wstydzić. HydrozagadkaSeksmisjaNic ŚmiesznegoNie lubię poniedziałkuSami Swoi Kingsajz to tylko kilka tytułów, które skutecznie kolorowały szarą rzeczywistość swoich czasów, a wśród nich nie sposób zapomnieć o twórcy, który kolorował je jak nikt inny. To jemu zawdzięczamy najsłynniejszy polski blok z wielkiej płyty, to on rozpromował dzielnicę Ursynów i wreszcie, to on, jak mało kto ucierał nosa komunistycznej cenzurze.

Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam Stanisław Bareja.

Trudno znaleźć kogoś, kto nie zna przynajmniej jednej sceny z jego kultowego Misia

Bareja urodził się w Warszawie i tam nagrywał zdecydowaną większość swoich filmów. Po zdobyciu rozgłosu tytułami takimi jak Poszukiwany, poszukiwanaBrunet wieczorową porą Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz, wziął się za projekt, który można chyba nazwać projektem jego życia. Trudno znaleźć kogoś, kto nie zna przynajmniej jednej sceny z jego kultowego Misia, a jedna z tych najbardziej znanych, to ta dziejąca się przy placu Grzybowskim. Gdy w całym mieście tramwaje stanęły z powodu awarii, to właśnie tam władza zorganizowała festyn pieszego pasażera, tak aby ludziom stało się na przystankach lepiej.

Przesuń suwak, aby porównać zdjęcia.

Obecnie na placu Grzybowskim festynów nikt nie organizuje (niestety), a być może wynika to z faktu, że plac już dawno został opuszczony przez tramwaje. Znajdująca się niegdyś przy nim pętla ustąpiła miejsca skrawkowi nieśmiałej warszawskiej zieleni, ale już niedalekie bloki rozpoznać można bardzo łatwo, gdyż zmieniły się tylko kolorami.

W ciągu ostatnich kilku lat figurka została trzykrotnie spalona

Jeszcze mniej zmienił się teren, na którym Bareja nagrywał ostatnią scenę Misia. „Lulejże mi lulej” Ewy Bem rozchodziło się po bemowskich Gliniankach Sznajdra (kliknij, aby zobaczyć zdjęcie 360!), które dziś nadal próbują oszukiwać, że są w pełni zagospodarowanym terenem, ale najlepiej o tym zagospodarowaniu niech świadczą losy słomianej figurki misia, postawionej dla upamiętnienia filmu. W ciągu ostatnich kilku lat figurka została trzykrotnie spalona, aż wreszcie władze dzielnicy postanowiły przenieść ją w inne miejsce, porzucając walkę z niewyjaśnionymi atakami. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że pewnego dnia tajemniczy ktoś wreszcie się nad misiem zlituje.

Miś to jednak nie jedyny wielki sukces Barei z lat 80. Trzy lata po premierze filmu reżyser wziął się za ukochany przez wielu i znienawidzony przez PRL-owskie władze serial Alternatywy 4. W nim opowiadał o losach mieszkańców bloku na warszawskim Ursynowie (obecnie ul. Marii Grzegorzewskiej 3), którzy muszą radzić sobie z czujnym i zawsze gotowym do działania gospodarzem domu.

Blok, choć na długie lata stał się najsłynniejszym budynkiem w Warszawie, obecnie nie wygląda w żaden sposób imponująco. Przed jego klatką pojawia się niewielka tabliczka upamiętniająca nagrywanie serialu, jednak o wiele większą wagę przykuwa mieszczący się na parterze gabinet ginekologa, przyjmującego w dawnym mieszkaniu Stanisława Anioła.

5-piętrowy budynek schował się raczej w towarzystwie innych, wyższych wieżowców, choć obecnym mieszkańcom ul. Alternatywy 4 nie wydaje się to przeszkadzać.

Wszystkie zdjęcia niewykonane przez autora pochodzą z serwisów filmpolski.pl i tvp.pl

I na sam koniec. Ciekawostka o bareizmach – słowie, którego Stanisław Bareja nie cierpiał.

Podobne wpisy

Skazany Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *